fbpx
DOŁĄCZ DO SZKOŁY YOUTUBA - DZIŚ O 22:00 ZAMYKAMY ZAPISY!

[Analiza kanału] Jak Dobrym Youtuberem Jest Gary Vee?

Zamiast czytać, możesz obejrzeć w formie wideo na YouTube

Historia, która sięga 2006 roku

To, co widzisz poniżej, to kadr z jednego z pierwszych filmów Garyego Vaynerchuka na serwisie YouTube. Został tam umieszczony w maju 2006 roku i zapoczątkował jego obecność na tej platformie aż po dzień dzisiejszy. Na tym kanale, Gary opowiadał o winach i promował sklep z alkoholami, który prowadził.

Można śmiało powiedzieć, że gdy Gary zaczynał na YouTube, część jego obecnych widzów która dzisiaj powoli wchodzi w dorosłość, oglądała wtedy pierwsze animowane bajki na tej platformie.

Pierwszy program Garyego na YouTube

Dziś, główny kanał Garyego ma:
ponad 2.700.000 subskrybentów,
blisko 200 mln wyświetleń,
2300 opublikowanych filmów.

Warto dodać do tego mniejsze i poboczne kanały jego autorstwa, które zsumowane dają kilka tysięcy godzin wyprodukowanego materiału.
Bez dwóch zdań, trzeba przyznać, że Gary Vee to weteran, który stawiał na YT pierwsze kroki zanim ktokolwiek w tamtych czasach w ogóle pomyślał, że można wykorzystać tę platformę do promowania własnego biznesu.

Ale czy pomimo ogromnego doświadczenia faktycznie osiągnął mistrzowski poziom na YouTube?

Zobaczmy, co pokazują liczby. Na pierwszy rzut oka, to co widzimy przy poszczególnych filmach to wyświetlenia zazwyczaj rzędu kilkudziesięciu tysięcy. Sporadycznie zdarza się, że film przekroczy 100 tysięcy odsłon. 

Przykładowe filmy Garyego z ostatnich tygodni

Te liczby wyglądają dość mizernie jeśli zestawimy je z teoretycznie potencjalną liczbą widzów w postaci subskrybentów, która wynosi 2.700.000.

Gdybyśmy chcieli policzyć stosunek wyświetleń w przykładowych filmach do liczby subskrypcji otrzymalibyśmy takie wartości:

Stosunek liczny wyświetleń do liczby subskrybentów.

Te liczby które widzisz powyżej nie są imponujące i oznaczają, że zaledwie kilka % subkrybentów interesuje się filmami Garyego. 

Oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że subskrypcje nie mają zbyt dużego znaczenia na YouTube i rzadko przekładają się proporcjonalnie na wyświetlenia nowych filmów, niemniej zdrowym objawem jest osiąganie wartości rzędu przynajmniej 15-30%, a nie 1.5-3%

Żeby jednak pokazać pełen obraz kanału, na którym jest przecież mnóstwo starych filmów sprzed lat, zerknijmy jeszcze na całkowity przyrost wyświetleń. Według statystyk, kanał Garyego gromadzi dziennie łącznie ~85.000 odsłon, co daje ~2.500.000 w skali miesiąca

Zestawienie wyświetleń z serwisu socialblade.com

I znowu – nie są to duże liczby jeśli weźmiemy pod uwagę potencjalny zasięg na skalę międzynarodową i rozpoznawalność Garyego w internecie. Bez problemu wskazałbym kanały, które w jeden dzień gromadzą podobną pulę wyświetleń, co Gary przez cały miesiąc.

Dlaczego więc tak się dzieje? Czy coś tu jest nie tak?

Musimy obrać tu szerszy kontekst i podejść do tematu z innej strony.
Gary nie jest klasycznym YouTuberem. Jest raczej cyborgiem, który przez ostatnie kilkanaście lat pracuje zazwyczaj od 6 do 22.
Wykonuje masę różnych aktywności w całym Internecie i korzysta chyba ze wszystkich możliwych platform. YouTube jest zaledwie wycinkiem jego działalności, a nie głównym narzędziem. Zresztą sam o tym mówi otwarcie w tym filmie obok:

„Nie muszę dominować na YouTube, ekscytuje mnie fakt, że jest to dla mnie miejsce, gdzie mogę dokumentować moje życie”

I faktycznie, jeśli prześledzimy sobie materiały na jego kanale, są to po prostu urywki z dnia, spotkania z przypadkowymi fanami, fragmenty wywiadów i wystąpień. Pośród tego contentu ukryte są porady, wartość i edukacja, czyli coś, co widzowie mogą wynieść dla siebie i wdrożyć.

Ale czy ta filozofia dokumentowania, a nie kreowania faktycznie się sprawdza? 

To wszystko zależy od tego, co jest Twoim celem na YouTube i kluczowe jest pytanie, co chcesz osiągnąć. Znając Garyego, ma prawdopodobnie zupełnie gdzieś to, czy jego film dociera do 50 tys. osób czy do 5 mln. On stawia na zupełnie inną filozofię działania. Stosunkowo niskie wyniki na YouTube nadrabia obecnością w każdym innym medium z częstotliwością dziesięciokrotnie większą niż przeciętny twórca internetowy. 

Co ciekawe, radzi sobie na tych wszystkich platformach bardzo dobrze i uczy innych ludzi, jak się z nimi obchodzić, ale jak sam przyznaje to właśnie YouTube jest dla niego i dla jego zespołu największą zagadką.

Zatem jak to w końcu jest? Czy Gary robi tego YouTuba po prostu słabo?

Ja osobiście uważam, że robi tego YouTuba całkiem dobrze, a niskie wyniki potrafię bardzo prosto wytłumaczyć. Zanim jednak to zrobię pokażę zalety jego kanału i dobre praktyki, jakie są tam zastosowane.

Pierwsza rzecz to dobre miniatury, które mają czytelne i wyraźne napisy. Jest na nich często dobre zdjęcie twarzy Garyego, ta twarz ma zazwyczaj jakieś emocje, co jak wspomniałem w filmie o Robercie Grynie, bardzo mocno podnosi klikalność.

Do tego wszystkiego kolory tła przykuwają oko i estetycznie kontrastują się z twarzą i napisami.

Ponadto mamy dobrze dobrane tytuły, które jasno informują, o czym jest film. Początek tytułu z reguły zachęca do kliknięcia i dobrze informuje, o czym jest film. Tytuł bardzo dobrze przyciągają wzrok, dzięki zastosowaniu moich dwóch ulubionych technik, czyli: dodawania liczb oraz zaczynania każdego słowa wielką literą.

A gdy już klikniemy w taki film, dostajemy Garyego, który jest wulkanem energii i nie jest ani trochę monotonny. Mamy ciekawą treść skierowaną do konkretnej grupy docelowej. Wszystko jest wzmocnione dobrym, dynamicznym montażem. Mamy też idealnie dobraną muzykę i efekty dźwiękowe. Te elementy sprawiają, że taki film się po prostu dobrze ogląda.

Gary jest bardzo żywiołowy, a jego przekaz jest często emocjonalny

No dobrze, a teraz obiecana odpowiedź na pytanie, dlaczego kanał Gary’ego osiąga dość niskie wyniki

To proste – filmy publikowane są niemal codziennie, a każdy z nich trwa blisko godzinę. Daje to 7 godzin materiału tygodniowo.

Widzowie są zarzucani tym ogromem contentu i nie są w stanie tego wszystkiego przerobić choćby chcieli.

Ja sam często doradzam moim podopiecznym, żeby zmniejszyli częstotliwość publikowania. Zawsze, gdy to usłyszą, reakcja jest podobna:
“Ale jak to, wydawało mi się, że im więcej publikuję, tym lepiej”.
To tak nie działa i zazwyczaj, gdy te osoby zaczynają publikować np. 2 razy w tygodniu zamiast 4 razy, to szybko okazuje się, że globalne wyświetlenia nie dość, że nie spadły, to jeszcze lekko poszły do góry.

Z perspektywy YouTuba zbyt duża częstotliwość wygląda następująco:

  1. Powiedzmy, że jest czwartek, a nasz ulubiony twórca publikuje już trzeci film w tym tygodniu, który na dodatek trwa 50 minut, czyli długo.
  2. Choćbyśmy chcieli w niego kliknąć i go obejrzeć, to nie damy rady, bo nie mamy tyle czasu, a jeszcze przecież nie obejrzeliśmy dwóch poprzednich filmów z tego tygodnia.
  3. YouTube widzi, że wiele osób podjęło podobną decyzję, przez co klikalność tego filmu jest stosunkowo niska, bo mało kto decyduje się go obejrzeć.
  4. YT dość szybko zaczyna interpretować ten film jako nie warty polecania, ponieważ mało kto w niego klika. Lepiej dać więcej miejsca innym filmom od innych twórców, takim filmom, które lepiej się klikają.
  5. Ale to nie koniec! Mija jeden dzień i Nasz twórca opublikował właśnie czwarty film w tym tygodniu i nie dość, że ten trzeci film nie zdążył rozwinąć skrzydeł to jest już przyćmiewany przez kolejny, nowy film.

Jaka lekcja z tego płynie?

Patrząc na Garyego – on prawdopodobnie nie ma z tym problemu tylko dalej publikuje na YT swoje filmy, ponieważ nadrabia obecnością w każdym innym miejscu w Internecie. Ale ja nie polecałbym prawie nikomu go naśladować. Uważam, że jego tempo pracy jest nadludzkie i właściwie każdy odpadłby przy takim trybie życia już po tygo dniu. Moim zdaniem dużo lepszym rozwiązaniem dla przeciętnego twórcy jest skupienie się na jednej platformie – na przykład na YouTubie.